Twój Simon (znany również jako Simon oraz inni homo sapiens) trafił do mnie dzięki booktour organizowanemu na IG. Mimo, że to typowe YA, to opis książki zaciekawił mnie na tyle, bym zgłosiła się do akcji. Tym sposobem tuż przed świętami książka trafiła do moich łapek. Czy mi się podobało pierwsze spotkanie z twórczością Albertalli?
- Autor:Becky Albertalli
- Tytuł: Twój Simon
- Gatunek: młodzieżowa, obyczajowa
- Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
- Liczba stron: 304

Twój Simon – kilka słów o fabule, Simonie i moich wrażeniach
Pierwsza zasada, która powinna przyświecać osobom mającym swoje małe tajemnice: nigdy nie logujcie się na pocztę czy portale na nie swoim sprzęcie 😉 Simon popełnia ten błąd, i znajomy ze szkoły przechwytuje jego korespondencję z Blue. Jeśli nie oglądaliście filmu, to nie wiecie, że pod tym pseudonimem nie ukrywa się seksowna dziewczyna z sąsiedniej szkoły. Blue jest uczniem tej samej szkoły, i – tak jak Simon – jest gejem. Od jakiegoś czasu ze sobą piszą, i choć nadal są dla siebie anonimowi, to z każdym kolejnym mailem ich wieź się zacieśnia. Jak możecie się domyślić: po odkryciu maili życie Simona zaczyna się komplikować.

Tytułowy Simon to spokojny, choć lekko wyobcowany nastolatek. Poza kilkoma starymi przyjaciółmi: nie szuka nowych znajomości, niezbyt dobrze czuje się na imprezach. Pewnie po części wynika to z faktu, że jakiś czas temu odkrył, że jest osobą homoseksualną. Nie, żeby się tego wstydził, czy wypierał. Po prostu spokojnie czeka na moment, kiedy sam dojrzeje do tego, by o tym głośno powiedzieć. Sytuację ułatwiają mu świetne relacje z rodziną, na dodatek mama jest psychologiem. Jego ujawnienie się przed rodziną to świetny przykład tego, jak powinni zachować się rodzice w takiej sytuacji. Niestety jeszcze daleko do tego, by stało się to u nas normą.
Wracając do samej książki: jak na YA przystało napisana jest prostym, współczesnym językiem, bez zbędnych zawiłości czy też ubogacania go na siłę. Biorąc pod uwagę wiek przeciętnego odbiorcy jest to zdecydowanie na plus. Fabuła skonstruowana jest ciekawie, i choć od początku można przewidzieć (ja raczej „liczyłam”) happy end, to po drodze pojawia się kilka komplikacji. Urozmaicają one historię, jednak są dawkowane z umiarem i nie tworzy się zbytnie zamieszanie. Książkę przeczytałam z wielką przyjemnością, i z pewnością sięgnę po druga część opowieści.

Do napisania!
