Ze sceptycyzmem podchodziłam do książki autorki sagi „Zmierzch”. Zapewne domyślacie się, dlaczego ;). Postanowiłam jednak dać jej szansę i sprawdzić, czy rozwinęła się jako autorka.
Autor: Stephenie Meyer
Tytuł: Chemik
Gatunek: thriller, sensacja
Wydawnictwo: Edipresse Polska
Liczba stron: 568

Chemik opowiada historię Alex, choć to nie jest jej prawdziwe nazwisko. Pracuje dla agencji rządowej i tworzy substancję, która pomaga w zeznaniach. Po zamachu, w którym ginie jest współpracownik, ukrywa się, dopóki nie odnajduje jej kolega z departamentu. Alex ma skonstruować broń przeciwko wirusowi, który może zabić… a jakże, miliony osób.
Porywa mężczyznę, który ma wywołać epidemię, jednak mimo tortur, ten nie puszcza pary z ust. Wygląda na niewinnego i Alex zaczyna dostrzegać więcej nieścisłości…
No i się zdziwiłam. Czytałam, dopóki nie skończyłam, a później żałowałam, że skończyłam i że nie mogę zapomnieć, że już czytałam. Zagmatwane? Być może, jednak naprawdę Meyer mnie zaskoczyła. Pamiętam, że Zmierzch nie przypadł mi do gustu, mimo że przeczytałam całość. W tym wypadku styl autorki mocno się poprawił, pomysł jest świetny, postaci rewelacyjnie zarysowane. No i miejscami tekst jest zabawny!

Jednym słowem: świetnie się bawiłam. Intryga jest nieźle zarysowana, emocje między bohaterami rozwijają się powoli, nie są naiwne ani tak powierzchowne jak to miało miejsce w Zmierzchu. Chemik zdecydowanie wygrywa. Może mogłabym się ewentualnie przyczepić do końcówki, ale w sumie, po namyśle, uważam, że nie jest aż taka zła.
Lektura przyjemna, lekka i odprężająca 🙂

Do napisania

Książkę kupicie np. tutaj: