„Bezcenny” czyli śledztwo z historią w tle.
Na kartach II Wojny Światowej znanych jest wiele czynów, które – choć są zapisane czarnym piórem historii, wśród których najłatwiej zapamiętać śmierć miliona Żydów w obozach koncentracyjnych, traktowanych przez Hitlera jako ludzie gorszego sortu, eksperymenty przeprowadzane na cywilach, bądź wykorzystywanie kobiet do prostytucji, gdzie nagrodą miało być lepsze traktowanie w obozie – pamiętamy też te, gdzie bohaterstwo żołnierzy, a nawet zwykłych ludzi świętujemy do dnia dzisiejszego. Kto dzisiaj nie słyszał o Powstaniu Warszawskim 1 sierpnia? Obronie Poczty Polskiej w Gdańsku na początku września ’39? Czy bohaterskiej walce polskich żołnierzy pod Wizna, trwającej 4 dni? Ci z Was, którzy łyknęli garść informacji, związanych z bohaterstwem polskich żołnierzy w trakcie tej czarnej karty historii, wiedzą o czym mówię..

Dziennik sprawy #ZMB496, czyli o fabule książki „Bezcenny” słów kilka
Rok później do Polski wracają słynne obrazy, w tym „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci, jednakże najważniejszego obrazu, „Portretu młodzieńca” Rafaela, wśród zaginionych obrazów nie ma. Przez ponad sześćdziesiąt lat w Muzeum Czartoryskich wisi jedynie pusta rama, czekając na swoją najważniejszą zawartość.
Czy doczeka się momentu, w którym obraz zawiśnie na swoim miejscu?
Czynu tego, w iście hollywoodzkim stylu i w ścisłej tajemnicy ma dokonać doktor Zofia Lorentz, historyk sztuki a zarazem urzędniczka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Do tego zadania zostaje jej przydzielona grupa, złożona z emerytowanego oficera służb specjalnych, marszanda, który potrafi wykupić obraz za 4 złote, oraz wyciągniętej z więzienia, specjalnie do tego zadania, szwedzkiej złodziejki. Misja jest prosta – namierzyć obraz i sprawić, aby znalazł się w Muzeum, tam, gdzie jest jego miejsce. Nie koniecznie w legalny sposób.
Gdybym miała wehikuł czasu i stanęła nad kołyską Hitlera, powiedziałabym jego rodzicom: znajdźcie mu dobrego nauczyciela malarstwa, inaczej będzie nieszczęśliwy i wredny. Jakbym stanęła nad kołyską Himmlera, zaczekałabym aż rodzice wyjdą, a potem własnymi rękami zadusiła niemowlę. I powieka by mi nie drgnęła.
Rozwiązanie sprawy #ZMB496, czyli słów o książce kilka:
Czy można książkę Miloszewskiego porównać do takich autorów jak Dan Brown, jeśli chodzi o budowanie napięcia? Lub Umberto Eco, który swoim „Imieniem Róży” stworzył świetny kryminał? Z całą pewnością można rzec, że książka wciągnie do ostatniej strony.
Dziedzictwo narodowe to są najzwyczajniejsze rzeczy. Spacer z dzieckiem w parku, wylegiwanie się w łóżku w sobotę i wspólny niedzielny obiad. Dziedzictwo to jest wychowywanie swoich dzieci tak, żeby potrafiły być dobre, mądre i prawe.
Ocena:
Książkę kupisz np. tutaj: